W poszukiwaniu osadników niemieckich w okolicach Wołomina, czyli otworzyłem sezon weterański

Nie lubię jeździć „gratem” tylko po to, aby się nim  przejechać. Zawsze staram się przy okazji zobaczyć coś ciekawego: zabytek przeszłości, czy inne okoliczności przyrody. Sąsiedztwo Wołomina nie jest zbyt obfite w tego typu atrakcje, ale „dla chcącego nic trudnego”. Korzystając z pierwszych powiewów wiosny wczorajszego dnia postanowiłem  przewietrzyć po zimowej przerwie Wartburga i sprawdzić, czy w lesie na południowy wschód od Wołomina, nadal spoczywają dawni mieszkańcy Ręczaj Niemieckich – osadnicy niemieccy.

Niewiele osób pewnie dziś wie (bo już nikt nie pamięta), że kilka procent ludności przedwojennej Polski stanowili Niemcy. Zamieszkiwali nie tylko w w okolicach Górnego Sląska, czy w Wielkopolsce, ale rozsiani byli także na Mazowszu. Zwabiła ich tu wizja lepszego jutra i uprawa naszych żyznych gleb. Mieszkali pośród naszych rodaków, a dziś o ich istnieniu świadczą już tylko porozrzucane gdzieniegdzie cmentarze ewangelickie. Na jeden z nich natknąłem się kilka lat temu w okolicach Serocka, w Nowej Kani

o czym pisałem tu: https://gratywolomin.wordpress.com/2016/09/15/na-drugim-brzegu-bugu/

Osadnicy niemieccy mieszkali również w okolicach Wołomina. Moja babcia, która swe dzieciństwo spędziła w Zenonowie – dzisiejszej północnej części Zagościńca wspominała, że dla licznych w tej miejscowości letników stołówkę prowadził zamożny Niemiec, posiadający jednocześnie, jak byśmy to dziś określili, sieć sklepów spożywczych w Warszawie. Jego prawdziwe  nazwisko gdzieś umknęło, bowiem każdy i tak nazywał go „pan Herr”, zaś jego żonę „pani Herrowa”. Liczna grupa osadników niemieckich zamieszkiwała południowo – wschodnie okolice Wołomina, tworząc swoiste kolonie. Zamieszkiwali w Nadbieli, Czubajowiźnie i Mostówce, gdzie zachowywali swą kulturę i niechętnie integrowali się z polskimi sąsiadami, o czym donosiła ówczesna prasa, o czym przeczytać można na blogu Łukasza Rygało

Niemcy w Nadbieli

Jak znaczną grupą narodowościową stanowili Niemcy świadczą nazwy niegdyś (w połowie XIX w.) największej miejscowości w okolicy  – Ręczaj, które dzieliły się na Ręczaje Polskie i Ręczaje Niemieckie – obecnie Ręczaje Nowe.  Niestety znaczna część tych ludzi zapisała się w naszej narodowej pamięci w sposób jednoznacznie zły. I nic dziwnego, bowiem z nich w chwili najazdu niemieckiego w 1939 r. rekrutowali się dywersanci z V kolumny, o czym pisał Leszek Podhorodecki i Antoni Kielak w „Dziejach Wołomina i okolic”  (PWN, Warszawa 1984 r., s. 165).

Dziś jedyną pamiątką po dawnych mieszkańcach tych stron są dwa porzucone cmentarze ewangelickie. Jeden znajduje się gdzieś w Mostówce i choć wiem o jego istnieniu od dawna, tak nie mogę się zebrać, aby go odnaleźć. Drugi zaś znajduje się na skraju lasu w Ręczajach Nowych. Miejsce to przed laty odkrył mój tata na na starej, przedwojennej mapie okolic Wołomina. Kilkukrotnie w dzieciństwie tam jeździliśmy. Następnie przez długie lata myślałem, że upływ czasu i tzw. czynnik ludzki zrobił swoje i z cmentarza pozostały już tylko wspomnienia.  Jednak w lecie 2016 r. ponownie odnalazłem to miejsce.

https://gratywolomin.wordpress.com/2016/07/19/odkrywanie-zabytkow-zabytkiem-podrozy-ts-ka-ciag-dalszy/

Uznałem, że „wyprawa” do nieodległych Ręczaj będzie dobrym pomysłem na rozruszanie Wartburga, wyrwanego z zimowego snu. Tym bardziej, że teraz, gdy liście opadły jest szansa przyjrzeć się dokładnie całemu terenowi cmentarza i dokładnie ocenić ile nagrobków pozostało do naszych czasów.

Zatem wyciągam z garażu Wartburga, odstawiam małych ludzi do dziadków i wraz z lepszą i  do tego ładniejszą połową jedziemy na pierwszy  tym roku wyjazd klasykiem „za miasto”. Romantyk ze mnie najprawdziwszy… buchający wręcz romantyzmem Wartburg 353 i stary cmentarz, ukryty gdzieś w krzakach… Trudno, co robić…

Wartburg oczywiście nie byłby sobą, gdyby nie „rzucił palenia” na jeden cylinder… Krótka diagnoza na pobliskiej stacji benzynowej – zalana świeca pierwszego cylindra… Chwila roboty i już wszystko działa. Jednak dobrze jest mieć przez dłuższy czas ten sam wóz i znać jego bolączki i umieć im sprawnie zaradzić. Teraz  już tylko opuszczamy Wołomin i mkniemy z prędkością 80 km/h w stronę Poświętnego. Z głównej drogi, tuż przed tablicą informującą o końcu Ręczaj Polskich i początku Ręczaj Nowych skręcamy w lewo w polną drogę. Parkujemy na skraju lasu ruszamy w stertę z pozoru takich samych krzaków jak wszędzie.

A gdy tak na niego patrze to cały czas zastanawiam się, co takiego ładnego widzę w tym wozie…

Jesteśmy na miejscu. Przed nami materialne świadectwo przeszłości sprzed stu, a może i więcej lat…

Co prawda w liściastym lesie nie zachowało się już widoczne rozplanowanie nekropolii, a do naszych czasów przetrwało 7 charakterystycznych nagrobków. 4 z nich znajdują się w jednym rzędzie,

Kilkadziesiąt metrów dalej leżą dwa nagrobki, przy czym jeden jest wywrócony na bok

Zaś nieopodal znajduje się znacznie większa mogiła, w którą wrosło drzewo.

Wszystkie nagrobki są wykonane w sposób charakterystyczny dla innych ewangelickich nekropolii – w kształcie betonowej trumny. Jak widać, wszystkie są pokryte grubą warstwą mchu z widocznym znakiem krzyża, wyrytym w betonie. Brak jest niestety jakichkolwiek napisów świadczących o tożsamości spoczywających tu osób lub dat.

Cała dawna nekropolia zajmuje teren o powierzchni około 100 m2. Widać, że okoliczna ludność nie zapomniała o swoich dawnych sąsiadach, o czym świadczą całkiem świeże znicze. Choć miejsca tego dziś cmentarzem nie sposób nazwać, lecz jedynie jego pozostałością, tak z pewnością stanowi ważne świadectwo minionej epoki, jest wiec najprawdziwszym zabytkiem, któremu należy się ochrona. Tak przynajmniej w teorii… Tymczasem obiekt nie został nawet ujęty w gminnej ewidencji zabytków  w całkiem nowym Zarządzeniu Wójta Gminy Poświętne z 31 sierpnia 2017 r., które można znaleźć na tronie BIP Urzędu Gminy Poświetne.  O miejscu tym mowa jest jedynie w Studium Uwarunkowań i Kierunków Zagospodarowania Przestrzennego Gminy Poświętne, więc istnieje szansa, że przepisy „planu miejscowego” odpowiednio zabezpieczą to miejsce przed inwestycją w postaci nowobogackiego domu jednorodzinnego, czy kurzej fermy. O ile taki plan kiedykolwiek zostanie uchwalony….

Opuszczamy Ręczaje i jedziemy do Czubajowizny. Ta nieodległa miejscowość wita nas dziurawą polną drogą. Jednak Wartburg, jako wóz półterenowy ,dzielnie z taką nawierzchnią daje sobie radę. Zabudowa tej wsi nosi w sobie dużo cech czysto rekreacyjnych, choć i tu powstawać zaczynają całoroczne domy jednorodzinne. Droga prowadzi do brodu na rzece Rządzy. Miejsce to nosi w sobie wszystkie cechy typowej wsi mazowieckiej z charakterystyczną dla niej przestrzenią i szpalerem wierzb płaczących. Mimo, że jest jeszcze szaro buro i ponuro, miejsce to wygląda zjawiskowo…

Czar szybko jednak pryska, gdy z sąsiednich zabudowań wybiega chmara psów. Co prawda są to typowe „dziamgoty”, które przede wszystkim słychać, ale podziwianie niewątpliwie interesujących okoliczności przyrody w takich warunkach jest co najmniej niekomfortowe. Ruszamy dalej…

Widać, że puste do niedawna łąki zaczynają znajdować coraz licznych nabywców, którzy pragną wyrwać się z bloku i zamieszkać w najprawdziwszym domu. Wielu nowych ziemian pilnie strzeże swej własności, używając przy tym najnowocześniejszej technologii…

Jedziemy tak przed siebie, drogą, którą jeszcze nigdy nie jechałem, mijając dawną kolonię niemiecką – Nadbiel i czegoś na kształt stawów rybnych…

I tak docieramy do drogi nr 634 i wracając do Wołomina. A udaną wyprawę zakończyliśmy w jednej z wołomińskich restauracji całkiem smacznym obiadem. Co prawda „Wakacje na Południu” nie są złym lokalem, ale tęsknię za „Indyjskimi Smakami”…

Prognozy pogody wskazują, że zima już nie wróci, a zatem sezon wetrański uznać należy za rozpoczęty.

Jedna uwaga do wpisu “W poszukiwaniu osadników niemieckich w okolicach Wołomina, czyli otworzyłem sezon weterański

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s