Czy pamiętacie Muzeum Przemysłu w byłej fabryce Norblina?

O Muzeum Przemysłu, znajdującym się przy ul. Żelaznej w Warszawie słyszał chyba każdy, interesujący się motoryzacyjnymi starociami.  Przed laty było to magiczne miejsce, prezentujące najciekawsze zabytki polskiej motoryzacji i przyciągające miłośników weteranów szos. Poza statecznymi wystawami odbywały się tu przeróżne imprezy, jak rozpoczęcie, czy zakończenie sezonu. Ale nie tylko. Kilka dni temu w swoim archiwum odnalazłem zdjęcia z festiwalu, który odbył się 20 maja 2006 r., w trakcie którego prezentowano muzealne eksponaty w ruchu, a za niewielką opłatą można było także przejechać się jednym z nich po fabrycznej zabudowie, oczywiście na fotelu pasażera. Dlatego myślę, mając na względzie, że za kilka dni minie równe 10 lat odkąd placówka zniknęła z muzealnej mapy stolicy, warto przypomnieć to miejsce.

Jest 20 maja 2006 r. Jesteśmy w „Norblinie”. Po przekroczeniu bramy ukazuje się widok na dziedziniec. Jest piękna pogoda, więc muzealne eksponaty są wystawione przed halami. Tuż po prawej stronie to Meduza, zaś po lewej widać przód Warszawy 210

Warszawa 210 w pełnej krasie. Piękny wóz o modnym w latach 60tych nadwoziu. Rozmiarami i klasą zdecydowanie przewyższał dużego fiata…

Tył wozu…

oraz deska rozdzielcza

Pojazdy budzą się do życia: jeżeli ktoś miał ochotę mógł usiąść wygodnie na tylnej kanapie Syreny 100…

…która naprawdę jeździ!

Albo terenowego dużego fiata, czyli krzyżówki FSO 1500 z Ładą Nivą

Z tego co pamiętam, wybraliśmy się na przejażdżkę Ogarem. Cały zysk, który pochodził z akcji miał zasilić fundusz remontowy muzealnych eksponatów. Dla przypomnienia: Ogar to jedna z wariacji na temat sportowego auta na bazie budowanego w FSO dużego fiata, zrealizowana w 1977 r. Nadwozie było nowatorskie, o czym świadczą chociażby klapy ze światłami drogowymi.

i fantastyczny tył, esencja lat 70tych…

A oto wnętrze: nowatorska deska rozdzielcza,  zegary od Łady 1500 i kierownica od PF 125p

Z pewnością zastosowanie silnika 1500 OHC z żerańskiej limuzyny nie mogło nadać Ogarowi osiągów, przybliżających go choć trochę do miana wozów sportowych… Kolejną kulą o nogi był też bezpośrednio zaadoptowany z tego wozu układ jezdny. Takie były jednak realia…

Ogar robił fantastyczne wrażenie, a krótka przejażdżka pozostanie na długo w mojej pamięci. Pomimo, że tak naprawdę jazda nie różniła się zanadto od podróży zwykłym dużym fiatem…

Zobaczyć można było także niedoszłego następcę PF 125p, czyli Warsa. Ten istny klon Opla Kadeta D mógł stać się rynkowym przebojem. Wyszło jak zawsze…

Wśród eksponatów znalazł się także polonez z prototypowym, ponoć superoszczędnym dieselem z FSO

A także Polonez Coupe, czy też 3D.

A z motocyklowych zabytków podziwiać można było takiego pięknego Sokoła 1000

oraz… dwusuwowy ciągnik rolniczy marki Dzik z Panem Brzozowskim za sterami

Jednak niewątpliwie wielkie wrażenie na wszystkich zrobił Stratopolonez: połączenie zwykłego poloneza z widlastym, 6 cylindrowym silnikiem od rozbitej Lancii Stratos. Aby za bardzo się nie  rozpisywać odsyłam do historii powstania tego wozu: https://pl.wikipedia.org/wiki/Stratopolonez

Poniżej całkiem nieźle widać pozostałości fabryki

Pod maską Stratopoloneza znalazła się… chłodnica od Stara

Silnik zaś umieszczony został centralnie

Dźwięk silnika jest do opisania. Na szczęście nagrałem film, na którym uwieczniłem moment uruchomienia silnika. Dzięki pomocy Maćka można go obejrzeć tu: https://www.youtube.com/watch?v=azVfFvHFnTA&feature=youtu.be

Pośród przeróżnych eksponatów wystawianych w halach, moją szczególną uwagę przykuło… nadwozie do Syreny Laminat. Co prawda model posłużył bardziej jako studium budowy pojazdu z laminatu, tak przy okazji wyszedł oryginalny sposób na ratunek zardzewiałej Syreny. W przypadku zniszczenia nadwozia, dajmy na to, 105ki, wystarczyło je tylko odkręcić, do ramy przykręcić laminatowe nadwozie i uzbroić je elementami z tego zardzewiałego, czy też uszkodzonego w wypadku.  I gotowe! W efekcie otrzymujemy samochód jak nowy, a na dokładkę młodszy o  dobrą epokę, albo i dwie, bo stylistycznie laminatowe nadwozie osadzone było gdzieś na przełomie lat 60/70 tych, a nie w początkach lat 50tych. Jedyną trudność sprawiało poprowadzenie instalacji elektrycznej, wszak nie sposób podłączyć masy do laminatu…

A na koniec jeden z najstarszych, a z pewnością najciekawszy eksponat: Cadillac Fleetwood 355D, kupiony przez polski rząd w 1934 r. z myślą o Marszałku Piłsudskim.

Wówczas samochód kurzył się w zapomnianej hali

Miał jednak szczęście. Kilka lat temu został poddany gruntownej renowacji i powrócił pod Belweder http://www.newsweek.pl/wiedza/historia/cadillac-pilsudskiego-wrocil-do-domu-newsweek-pl,artykuly,354385,1.html

https://www.motofakty.pl/artykul/rekonstrukcja-cadillaca-marszalka-pilsudskiego-auto-udostepnione-dla-zwiedzajacych.html

Szczęścia nie miało jednak samo muzeum. W 2007 r. teren sprzedano, a rok później muzeum musiało szukać szczęścia gdzie indziej. W 2009 r. przeniesiono je do piwnic przy ul. Filtrowej, tworząc Muzeum Motoryzacji w Warszawie. Jednak po 5 latach i je zamknięto. Dziś prezentowane wyżej zbiory można oglądać w… Chlewiskach, gdzie są eksponowane w halach po dawnej hucie żelaza. Miejsce to odwiedziliśmy w ubiegłym roku. Naprawdę warto tu zajrzeć. Byliśmy tu w kwietniu ubiegłego roku: https://gratywolomin.wordpress.com/2017/04/04/z-wizyta-w-muzeum-techniki-2-muzeum-hutnictwa-i-przemyslu-maszynowego-w-chlewiskach/

Dziś na terenie Warszawy nie ma już muzeum motoryzacji. W mieście, w którym przed wojną działały Centralne Warsztaty Samochodowe, a później PZInż. Gdzie montownie otworzył Chevrolet i Citroen. A po wojnie fabrykę przy ul. Mińskiej opuszczały WFM-ki, a na Żeraniu działał bodaj najlepiej prosperujący  zakład czasów PRLu, produkujący ponad 100.000 samochodów osobowych rocznie. A dziś? Cóż, zainteresowany historią polskiej motoryzacji winien udać się do Krakowa. Tam w dawnej zajezdni od lat prężnie działa Muzeum Inżynierii Miejskiej. A w Warszawie, zdaniem znajomych z Automobilklubu samo zorganizowanie zlotu pojazdów zabytkowych jest nie lada wyzwaniem.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Czy pamiętacie Muzeum Przemysłu w byłej fabryce Norblina?

  1. Bo Polska to dziki kraj, dziwny i glupi, wszystko umiemy zniszczyc, rozebrać, sprzedać, zlicytować, doprowadzić do upadłości i bankructwa żeby ktoś na tym zarobił, ale żeby coś zrobić, wyprodukować czy wymyśleć, to po co, jak można kupić lub sprowadzić z za granicy… nic myślenia o następnych pokoleniach, a sądzę, że pokoleniu budujacemu polski przemysł w tym motoryzacyjny, nie bardzo by się jego upadek podobał do którego ich dzieci i wnuki doprowadziły, zamiast utrzymać i pielęgnować, inwestować, rozwijać. W innych krajach potrafią, u nas nie..
    A mądrych ludzi chyba i fachowców w kraju nie brakuje, co najwyżej decydentów i polityków głupich jest za dużo i są niewłaściwe osoby na niewłaściwych miejscach w dalszym ciągu i póki to się nie zmieni, to nic się nie zmieni, ale może kiedyś… :-/
    A póki co pozostaje nam przeglądać archiwalia z Polską myślą techniczną 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s